Przejdź do głównej zawartości

Posty

Siła konsekwencji

Gdy kończyliśmy zeszłoroczne VI Spotkanie Bibliografów Regionalnych zamykaliśmy je prezentacją w formie drzewa.   Prezentacja  "Marketing czy PR czyli o promocji bibliografii regionalnej"  Wówczas koleżanka Sylwia (którą serdecznie pozdrawiamy) zmierzyła się z tematem bibliografii i zawodu bibliografa w kontekście marketingu i strategii PR. Ponieważ zadanie teoretyczne zostało wykonane, w tym roku postanowiliśmy zmierzyć się z promocją bibliografii w praktyce. Krok po kroku, wspólnie z bibliografami z bibliotek całego województwa, „rozgryzaliśmy” możliwości i szanse popularyzacji naszych lokalnych baz danych.   Zaczęliśmy o związania się z myślą, że bibliografia to cenny produkt, który ma swoje specjalne walory, daje niepowtarzalne możliwości i aby znalazł wyjątkowego odbiorcę należy go starannie opakować. Krótko mówiąc - wzięliśmy bibliografię na warsztat. Oto co nam wyszło: Potencjalne kanały promocji bibliografii regionalnej Wydarzenia organ...

Bibliografia da się lubić

Gdy kupujemy do biblioteki nowe książki, informujemy o tym czytelników na stronie internetowej albo prezentujemy je na wystawach. Gdy organizowane jest spotkanie z interesującym pisarzem, też zawiadamiamy o tym wszystkich chętnych za pomocą plakatów, ulotek i czego tam jeszcze. A gdy wykonamy kawał ciężkiej pracy i zgromadzimy wiele ciekawych i pożytecznych informacji oraz źródeł na każdy niemal regionalny temat, to wtedy... No właśnie. Promowanie bibliografii jest tak samo ważne, choć wydaje się dość trudne. Na VII Spotkaniu Bibliografów Regionalnych (8 czerwca w olsztyńskim Starym Ratuszu) wraz z kilkunastoma bibliotekarzami z Warmii i Mazur mierzyliśmy się jednak z tym zadaniem i jak sądzę, wspólnie doszliśmy do całkiem ciekawych wniosków. Od początku wiedzieliśmy, że nikt w Polsce nie zajmuje się promowaniem bibliografii w szerokim zakresie. Dlatego sami postanowiliśmy skorzystać z narzędzi wykorzystywanych przez marketingowców i grafików do popularyzacji efektów naszej pracy....

Bibliografia promocji warta

Dziś, już za chwilę, grupa bibliotekarzy z całego regionu spotka się w Starym Ratuszu na kolejnym dorocznym spotkaniu Ludzi Mających Władzą nad Informacją. Temat będzie ciekawy i trudny: „Jak promować bibliografię”. (A może dlatego ciekawy, bo trudny). Dlaczego trudny? – gdyż wielu powiedziałoby, że to niemożliwe. Łatwo promować wydarzenia, książki, ludzi… A bibliografia – rzecz poważna , potrzebna niewielu, trochę zapomniana, trochę nieznana. Jak TO promować?! A po drugie, czy w ogóle trzeba? Można promować. Udowodnią to występujący na naszym spotkaniu prele genci wyposażeni w gadżety, pomysły i zaangażowanie. Trzeba promować. Tworząc ją, wiemy, jaką zjeżdżalnią dostępu do wiedzy, jakim ułatwieniem w pracy i jaką inspiracją do… wszystkiego. Do pisania prac, zwiedzania regionu, kucharzenia, odwiedzania imprez kulturalnych i sportowych. Zasługuje na promocję, gdyż ludzie zasługują na wszystko, co ona zawiera, zasługują na dostęp do wiedzy i wynikające z niej możliwo...

Maj Miesiącem Bibliografii

Jesteśmy w połowie maja. Za nami kilka imprez bibliotecznych i Tydzień Bibliotek, przed nami… jeszcze więcej imprez/wystaw bibliotecznych. W końcu maj to Miesiąc Książki i Bibliotek. Ale czy ktoś potrafi odpowiedzieć, dlaczego akurat maj to „nasz” miesiąc? Ja nigdzie takiej informacji nie znalazłam. Można więc gdybać: może dlatego że – jak twierdzą niektórzy – to najpiękniejszy z miesięcy? A świat książek i możliwość zaczytania się w nich, zainspirowania się nimi oraz stworzenia czegoś własnego „w myślach, mowie i uczynkach” to coś najfantastyczniejszego na świecie? Widzę też inną zależność. Przez długie miesiące zimy, nawet jeśli lubimy śnieg, i tak tęsknimy za świeżością zieleni i kolorami kwiatów. Może więc to z powodu nietrwałej barwności maja mianowano go Miesiącem Książki i Bibliotek? Zamknięte w książkach żywe, kolorowe historie – odczytywane szybko ulatują, jednak i pewnym sensie pozostają na zawsze, sprytnie przechowywane w bibliotekach, z których zawsze można j...

Jak ułatwić sobie pracę i nie dać się zwariować

Z ostatnich rozmów z naszymi zaprzyjaźnionymi bibliotekarzami w terenie wynika m.in., że bibliografowanie codziennych gazet jest dla nich sprawą tak mozolną, iż trud zmagania się z tym zadaniem tworzy niemal barierę nie do przejścia. Często więc bibliografia jest odkładana na później, na tzw. „jak nie będzie co robić”. Ale zawsze jest co. Przy okazji zacząłem też zadawać bibliografom pytania o to, jak wprowadzają opisy. Okazało się, że w niejednym przypadku nasze koleżanki nie pamiętają skrótów ułatwiających pracę (przynajmniej tych niektórych). W każdym razie nie stosują sztuczek przyśpieszających bibliografowanie. A oto one: 1. kopiowanie poprzedniego opisu i wstawianie tylko nowych danych z kolejnego artykułu (okazuje się, że nie wszyscy to robią) – przypomnienie: kiedy jesteśmy w pustym szablonie używamy F2 i przez podgląd tytułu wybieramy artykuł poprzedni, wciskamy Enter i kombinacją F6, a następnie shift + D wklejamy :- ) Wiem, wiem, że nie wygląda to jak „szybciej”, ale uw...

Język Morse’a

Niewielu z bibliografujących przyzna, że są naprawdę biegli w języku niezbędnym do ich codziennej pracy, a do tego również potrzebnym do nawigacji na wodach mórz i oceanów, czyli w kodzie Morse'a. A przecież równocześnie wielu z tych bibliotekarzy dostaje regularnie premie i czuje się dobrymi w swoim fachu! Powiedzmy to jednak głośno: najczęściej znają oni po prostu międzynarodowy sygnał wezwania pomocy S.O.S. – a poza tym nic! Czy nie jest to paradoks? Czy kierujący bibliotekami nie powinni zainwestować w profesjonalne szkolenia z języka kresek i kropek, aby dysponować prawdziwymi profesjonalistami? :))) No, to o co chodzi z tym językiem Morse’a?... Ha, a ile razy słyszeliśmy od ludzi: „Bibliografia? Aaaa! Te takie kropki i kreski? A to naprawdę jest ważne, czy w jakimś miejscu stawia się spację, a w innym kropkę, a gdzieś tam myślnik? Przecież to nie literatura. Jakieś wymysły, żeby tylko skomplikować życie!”. Układ opisu bibliograficznego każdemu kiedyś wydawał ...

Słowo na „b”

W związku ze zbliżającym się dorocznym spotkaniem bibliografów regionalnych zaczynamy małą serię wpisów, które pozwolą nam wrócić do korzeni. Serię pod tytułem „Słowo na b”. Trzeba wracać. W codziennej – no cóż – rutynie („Znowu ten tytuł, tamten tytuł i tamten. A na tej stronie znowu to, znowu to, i znowu to… No doprawdy – w kółko piszą to samo!!!”), pośpiechu („Rety, wchodzi czytelnik! A ja jeszcze muszę zbibliografować to i tamto, zrobić statystykę i pomyśleć o nowej wystawie! I o zajęciach!!!”) oraz zmęczeniu („Trzeba było jednak wcześniej się położyć…”) zapominamy, że to, co robimy jest WAŻNE, POTRZEBNE i TRWAŁE. Jednym słowem to będzie nasza codzienność w odcinkach – w głębszym sensie. Powstaje pytanie: czy na pewno takie „rozważanie” jest nam potrzebne? Tak, dla nas i dla innych. Ile razy pytał nas ktoś z rodziny, ze znajomych, spośród czytelników, czy nawet któryś ze współpracowników: „Ale co wy właściwie robicie? Przepisujecie te gazety i książki? Nie? – że niby bibliog...